Na co narażamy silnik, jeżdżąc na starym płynie chłodniczym?
Konsekwencje zignorowania stanu płynu chłodniczego są jednymi z najpoważniejszych w zimowej eksploatacji. Stary, zwietrzały płyn traci swoje właściwości antykorozyjne, ale przede wszystkim traci mrozoodporność. Gdy temperatura spada poniżej zera, ciecz o złych parametrach zaczyna zamarzać. Problem w tym, że woda, zamieniając się w lód, zwiększa swoją objętość o około dziesięć procent. Ta potężna siła jest w stanie dosłownie rozsadzić elementy układu od środka. Zamarznięty płyn chłodniczy może doprowadzić do pęknięcia bloku silnika, głowicy lub rozszczelnienia chłodnicy. Naprawa takich uszkodzeń jest niezwykle skomplikowana i często należy do najdroższych możliwych awarii w pojeździe.
Jak samodzielnie sprawdzić temperaturę krzepnięcia płynu?
Na szczęście weryfikacja stanu płynu jest prosta i nie wymaga wizyty w warsztacie. Wystarczy zaopatrzyć się w niedrogie urządzenie pomiarowe. Najpopularniejszym i najprostszym jest glikometr, czyli rodzaj areometru. Droższym, ale znacznie dokładniejszym przyrządem jest refraktometr. Pozwala on na precyzyjny odczyt temperatury zamarzania. Niezależnie od wybranego narzędzia, pomiaru dokonujemy zawsze na zimnym silniku. Jak to zrobić krok po kroku?
- Upewnij się, że silnik jest całkowicie zimny.
- Ostrożnie odkręć korek zbiorniczka wyrównawczego płynu chłodniczego.
- Pobierz niewielką próbkę płynu za pomocą pipety dołączonej do testera.
- Odczytaj wynik na skali glikometru lub w wizjerze refraktometru.
Prawidłowa wartość dla polskiego klimatu to odporność na mróz do poziomu co najmniej -30 stopni Celsjusza.

Nie tylko mróz – dlaczego płyn traci swoje właściwości?
Wielu kierowców zapomina, że płyn chłodniczy ma określoną żywotność, zazwyczaj od trzech do pięciu lat. Nawet jeśli auto mało jeździ, dodatki uszlachetniające w płynie po prostu się starzeją. Z czasem ciecz traci swoje parametry antykorozyjne i zaczyna przypominać zwykłą wodę. Taki stary płyn staje się agresywny dla metalowych i aluminiowych elementów układu. Powoduje wewnętrzną korozję, powstawanie osadów i szlamu, który może zatykać kanały w chłodnicy i nagrzewnicy. Skutkuje to problemami z ogrzewaniem kabiny i chłodzeniem silnika.
O ile awariom technicznym zapobiegamy poprzez serwisowanie, o tyle na zdarzenia losowe nie zawsze mamy wpływ. Dbając o silnik, warto pomyśleć o zabezpieczeniu całego pojazdu na wypadek jego zniszczenia, uszkodzenia przez żywioły lub kradzieży. Taką kompleksową ochronę finansową zapewnia dobrowolna polisa, jak ta dostępna na: https://www.warta.pl/ubezpieczenie-ac/.
Regularna kontrola i wymiana płynu chłodniczego to jedna z najtańszych metod dbania o samochód. Koszt nowego płynu jest nieporównywalnie niski w stosunku do ceny, jaką trzeba zapłacić za remont silnika uszkodzonego przez lód. To mały gest, który zapewnia spokój ducha przez całą, nawet najmroźniejszą zimę.






























